TURECKIE ZWYCZAJE WESELNE
- Levent Deniz
- 29 lis 2025
- 4 minut(y) czytania

Nie da się ukryć, że nasze polskie tradycje weselne są bardzo wyjątkowe i wyróżniające się na tle światowym 😉. Wszyscy znamy takie elementy jak ślub w kościele, powitanie chlebem i solą, pierwszy taniec czy w końcu oczepiny. Dzisiaj przeniesiemy się jednak nieco dalej i zagłębimy w tradycje weselne kraju, który pod każdym względem jest różnorodny i niezwykły – mowa oczywiście o Republice Turcji.
Ale zacznijmy od samego początku…
Tureckie wesele to nie tylko ten jeden, wyjątkowy dzień. To cała masa przygotowań prowadzących tak naprawdę do kilku intensywnych dni świętowania. Zaczynając od początku, warto wspomnieć o tak zwanym „el isteme” – dniu, w którym pan młody wraz z rodziną przychodzi do domu panny młodej, aby poprosić o jej rękę.
Przychodzi się z kwiatami, czekoladkami, czasem z drobnymi prezentami. Najstarszy mężczyzna z rodziny pana młodego (ojciec, dziadek, wujek) wygłasza tradycyjną formułkę z prośbą o rękę. Rodzina panny młodej może: od razu się zgodzić, grzecznie poprosić o czas do namysłu albo – jeśli nie są zachwyceni – delikatnie „przeciągnąć temat”. Z reguły jednak rodzina dziewczyny szybko daje „zielone światło” na zaręczyny i możemy przejść do kolejnego etapu 😉.
Kiedy mamy już zgodę na zaręczyny, przyszła panna młoda udaje się do kuchni, aby przygotować dla wszystkich gości kawę. Jest jednak jeden wyjątek – pan młody dostaje „specjalną” kawę: z solą, pieprzem lub innymi przyprawami, w zależności od kreatywności dziewczyny 😉. Jego zadaniem jest oczywiście wypicie całej filiżanki. Jeśli się krzywi, może to być zły znak co do tego, jakim będzie mężem. Jeśli jednak wypije kawę z uśmiechem na ustach – uznaje się, że jest to dobry i cierpliwy wybranek.
Po akceptacji rodziny oraz wypiciu kawy przechodzimy do najważniejszego punktu – zaręczyn. Młodzi stają obok siebie, a między nimi ojciec panny młodej (lub inny starszy mężczyzna z jej rodziny), który zakłada na ich palce zaręczynowe pierścionki przewiązane czerwoną wstążeczką. Często wygłasza krótką mowę, przypominając o wzajemnej miłości i szacunku, a nierzadko odmawia też modlitwę. Po przemowie za pomocą nożyczek przecina wstążeczkę – od tej chwili młodzi są oficjalnie zaręczeni.
Mija jakiś czas od zaręczyn – co dalej? Oczywiście przygotowania do ślubu. Zanim ten dzień nastąpi, zazwyczaj w przeddzień ceremonii odbywa się bardzo wyjątkowa dla obojga narzeczonych noc – Noc Henny.
Noc Henny można porównać do wieczoru panieńskiego i kawalerskiego – z tą różnicą, że na jednej imprezie bawią się zarówno kobiety jak i mężczyźni. Podczas tego wieczoru na rękę obojga młodych nakładana jest henna – symbol szczęścia, płodności, dobrobytu i ochrony na wspólne życie. Temu rytuałowi często towarzyszy płacz panny młodej oraz kobiet z jej rodziny – jest to wyraz ogromnego szacunku panny młodej do rodziny i symboliczne pożegnanie z domem. Noc Henny to także mała zapowiedź wesela – są tańce, muzyka oraz poczęstunek.
Przechodzimy do najważniejszego dnia dla młodych i ich rodzin – wesela.
W domu panny młodej, oprócz intensywnych przygotowań od samego rana, słychać płacz rodziny. To bardzo ważny element – w końcu dziewczyna opuszcza rodzinne „gniazdo” i od tego dnia przyjmuje nazwisko męża. Przed wyjściem panny młodej z domu brat dziewczyny (lub inny bliski mężczyzna) przewiązuje jej pas czerwoną wstążką. Symbolizuje ona dziewictwo, a także honor i czystość.
I nadchodzi ten moment – pan młody wraz ze swoją świtą przyjeżdża pod dom panny młodej, aby w symboliczny sposób „zabrać ją” z rodzinnego domu. Kiedy tylko się pojawia, cała ulica (i pewnie jeszcze kilka dalszych) wie, co się dzieje. Trąbienie ozdobionych samochodów, dźwięki tradycyjnych instrumentów, śpiewy i tańce – można sobie wyobrazić, jaki to musi być hałas.
Ale, ale – wcale nie tak łatwo dostać się do panny młodej. Zanim pan młody będzie mógł zobaczyć swoją wybrankę, musi dać symboliczną „łapówkę”. Przy drzwiach czekają zwykle najbliższe kobiety z rodziny dziewczyny albo jej bracia. Dopiero po otrzymaniu odpowiedniej „zapłaty” drzwi się otwierają i pan młody może w końcu zobaczyć swoją ukochaną. Po wspólnej modlitwie młodzi wychodzą na zewnątrz w towarzystwie trąbiących samochodów i muzyki. Przez chwilę tańczą przed domem – każdy, kto chce, może do nich dołączyć, nawet przypadkowi przechodnie.
Państwo młodzi następnie zazwyczaj jadą albo na krótką sesję ślubną, albo od razu do urzędu stanu cywilnego, gdzie w towarzystwie najbliższych zawierają związek małżeński. Bardziej religijne pary biorą także ślub przed Bogiem w meczecie, ale warto pamiętać, że w Turcji nie jest to konieczne, aby małżeństwo było ważne w świetle prawa.
Zabawa weselna rozpoczyna się wieczorem i ważne jest, aby to goście czekali na parę młodą, a nie odwrotnie. I tu pojawia się największe zaskoczenie dla Polaków – pierwsze danie. W Turcji raczej rzadko zobaczymy na weselach dania, które znamy z polskich uroczystości (rosół, kotlet schabowy z ziemniakami), dlatego przed przyjazdem na imprezę warto się po prostu… porządnie najeść 😉. Na stołach zamiast tego znajdziemy małe przekąski, takie jak orzeszki, ciastka, napoje. Kolejne zaskoczenie dla polskich czytelników – bardzo rzadko podawany jest alkohol, a często nie ma go wcale.
No i w końcu zaczyna się zabawa – pojawiają się elementy bardziej europejskie, takie jak pierwszy taniec czy tort weselny. Goście wspólnie tańczą, śpiewają, cieszą się tym dniem i…
… dość szybko wracają do domów. Dobrze czytacie – tureckie wesela zazwyczaj trwają naprawdę krótko w porównaniu do polskich. Goście bawią się najczęściej do około północy, po czym powoli opuszczają salę.
Podsumowując – może i na tureckim weselu nie zjemy schabowego, nie wypijemy setki na odwagę, a o zabawie do białego rana też raczej możemy zapomnieć, ale emocji, hałasu, tańców i wzruszeń na pewno nie zabraknie. A jeśli kiedyś dostaniecie zaproszenie na tureckie wesele – koniecznie zjedzcie coś przed wyjściem z domu i… bawcie się dobrze! 😊





Komentarze